-Jesteś pieprzonym sukinsynem- warknęłam, będąc już na skraju załamania. Czułam, że zaraz coś mnie rozniesie albo wybuchnę. Choć gdyby możliwe było zrobienie tych dwóch rzeczy naraz, na pewno by się tak stało. Chłopak jedynie pokręcił lekko głową, nie odpowiadając nic. Nie widziałam w jego oczach niczego. Żadnego uczucia, emocji. Kompletnie NICZEGO. Miałam wrażenie, że w ogóle tego nie przeżywał i właśnie to mnie zgubiło. Nie potrafiłam wyczytać czegokolwiek z jego twarzy. A tak cholernie chciałam wiedzieć czy też czuł przerażenie, rozczarowanie, bezradność i nienawiść jednocześnie (przy okazji- naprawdę porąbane połączenie).
-Jesteś dupkiem!- wrzasnęłam. Byłam roztrzęsiona, płacząc histerycznie. Nie mogłam nawet złapać oddechu. Gdyby przechodził obok nas ktoś, kto nie znał sytuacji, jestem pewna, że uznałby mnie za wariatkę- Kurwa, słyszysz?!- uderzyłam w jego tors, a on zdawał się być nietkniętym- nie zostawisz mnie tutaj!- wciąż stał jak kamień, podczas gdy ja desperacko próbowałam coś wskórać- mogłoby mi się coś stać-zachowywałam się, jakby w tamtym momencie moja krzywda była problemem. Zaczęłam powoli zsuwać się po jego ciele, aż usiadłam na ziemi, chowając twarz w dłoniach. Siedziałam tak przez chwilę. Uniosłam głowę, a jego jakby coś ruszyło. Zauważyłam ból, a nawet łzy w jego oczach.
Jednak odjechał.
Nigdy nie zostawiał mnie samej w takim stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz